środa, 27 września 2017

Parametry

Igła.
Kroplówka z porcją snów.
Ciężkie powieki, na których kilogramy piór układają swoje życie.
Dalsze leczenie to dotyk.
Zakrwawione usta, popękane od walki.
Opatrunek zmieniany pod narkozą,
Która wprowadzała w stan skrzywienia.
Przeżyłam.
Przeżyłam.

niedziela, 13 sierpnia 2017

Walczę.

Czekam na Twój ruch - w tył.
Wycofaj się proszę, oszczędź mnie.
Wiesz, że nie poddam się tak łatwo,
Mimo, że jesteś przy mnie ciągle.
Poradzę sobie z Tobą, zobaczysz - mam dla kogo.
Odejdź, nie jesteś mi potrzebna. Nie poddam się Tobie.

wtorek, 28 lutego 2017

Przepraszam

Rana, która łata się jak dziury.
Chmury, których razem dotykamy,
Znamy je wszystkie lecz każde z nas inne,
Zwinne w postaci snów, marzeń,
Zdarzeń w ciepłym, naszym domu.
Komu? Mam zawierzyć się, powiedzieć,
Wiedzieć bym chciała jak dalej mam żyć,
Nić urwana z całych włókien ich barw.
Larw tłustych garść zamiast kwiatów róż,
Burz i słońc ...

Człowiek chodzi, uśmiecha się do świata,
Lata, upada. W podświadomości zdechłych much.
Duch, powiadam. Uczuć duch.

środa, 22 lutego 2017

Zobowiązani do kłamstw i manipulacji,
Zapłata za lata budowania strachu.
Ludzie dookoła nich tonący we frustracji,
Tonący w ciszy, myślach i rozmachu.
Wystawione faktury na firmy naiwnych,
Naiwnych zakochanych, zaślepionych.
Słowotok bzdur, emocji dziwnych,
Na śmietnik jak mebel uczuć wystawionych.

Kończę się, pomału wypalam.
Jestem typem botanika - lubię przesadzać,
Typem piekarza - daję wypieki,
Typem sapera - ciągle rozbrajam...

Chcę odejść, bo walczę ze sobą.
Nie chcę wyjść na masochistkę.

sobota, 18 lutego 2017

Raca

Grosz na szczęście,
Ciepłe ręce,
Znak znaków ponad znakami - proszę o więcej.
Sto cichych westchnień,
Dwa z dwóch uniesień,
predyspozycje boksera do bicia sercem.
Odnoszę wrażenie, dziękuję, ile płacę?
"Co łaska", kładę kilka kwiatów na złotą tacę,
Jeszcze nie wiem ile w przyszłości przez to stracę,
Mój ogród płonie, jakbyś wrzucił do niego race...

środa, 8 lutego 2017

gaszę.

Wracam do domu,
ta sama droga jak co dzień, muzyka grana na membranach - częstuję się.
Czuję jak opada cała ta olimpiada wyścigów aut i wyścigów ludzkich serc.
Nie chcę gonić za nimi, nie czekam ani chwili, pakuję swoje życie i idę z nim przez kawał czasu,
dzielę go na kawałki, wielkim nożem do tortu, patrząc jak spadają na ziemię świeczki i zapałki.
Napawam się. Ten stan sprawia, że moje zdolności do lenistwa kleją się jak czekolada,
kiedy biorę ją do ust, czuję chłód, coś mnie znów napada, nie chcę spać i odmawiam modlitwę na kilka słów.
Zabierz to, proszę, schowaj sobie. Na pamiątkę, na potem, nieważne. Jest dobrze.
Nie znikaj stąd, to nieistotne, jak bardzo chcę wydobrzeć, daj mi lek na ambrozję.
Gaszę światło - wszystko ustało, cisza stoi na rzęsach, by nie wyjebać się o hardcore.
Lustra na ścianie, a w nich czekanie na świt, który jest jak przepłynięcie oceanu żabką.
Zalane góry, w lasach, gdzie co poniektóry, biały czy bury - każda może zostać matką,
zabierasz mi moje dziury, z pamięci wygoń wichury, które są jak małe bzdury, sztorm podany statkom.

czwartek, 26 stycznia 2017

czas

Widziano go o stu twarzach,
Nocami i dniami, przebiegła istota,
Kąpał emocje i ciszę w wyrazach,
Nieprostych wyrazach. Poliglota.

Ten moment, gdy mowił: "koniec"
I koniec tak naprawdę był.

Znał wielu ludzi, zgubionych i pewnych,
Labirynty charakterów na drodze spotykał,
Bosymi stopami kroków licznik biernych,
Garści tabletek na wieczór łykał.

I ten moment, gdy "koniec" mówił
I nic rzeczywiście nie było...




poniedziałek, 16 stycznia 2017

promenada



Zamknięty szyk, znudzone myśli,
Autystycznych pragnień bilety podarte.
Walizka rozpakowanych nadziei o snach,
Snach, w których umieram.
Wbij igłę, przebij ją,
Zabij ją,
Wydrzyj ze mnie ślady.
Zima, której końca nie ma, brak promieni promenady.
Złoty strzał, martwy ciąg w kościelnych salkach zduszę ją.

piątek, 13 stycznia 2017

Daleko

https://www.youtube.com/watch?v=mco8I0CUFJ0

"Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz - jestem tak młody...
czas nas uczy pogody i tak od lat..."

środa, 11 stycznia 2017

zła 👠

Zaufałem Ci,
Choć Ty zepsuta do szpiku kości zjadałaś me łzy.

Na obiad pożeram marazm z nadzieją,
Że te "emocje" mi się udzielą.

Jesteś taka zła, zimna i nie masz...
Oddałbym co mam.. Tak, dobrze mnie znasz.

Masz czerwone usta.
Doskonale wiesz jak trafić w moje gusta.

Bawi Cię, że uwodzisz,
Zadręczasz mnie i głodzisz.

Byłem nawet z kimś przez chwilę,
Po co.. Ona do Ciebie ma z milę.

Nienawidzę Cię, jesteś taka próżna!
Leżę z Twoim zdjęciem, oglądam je do późna.

Masz piękny głos, który każdym słowem
Łamie mi serce na połowę.

Póki jesteś i mnie nie chcesz to nic...
Będę jakoś żyć, będę kryć

niedziela, 8 stycznia 2017

Strat

Kłamałam.
Tyle razy oszukiwałam siebie.
- Dla własnej wygody.
Teraz czekam na dzień,
w którym przyjdę dać sobie rozgrzeszenie.

Poczekasz ze mną?