poniedziałek, 18 czerwca 2018

:*

Popatrz...
Możemy udawać, że się nie znamy.
Że pierwszy raz robisz na mnie wrażenie

W hotelu, daleko od domu umów się.
Umów się ze mną na konkretną godzinę.
Wyślę Ci kilka moich zdjęć i wstawię się.
Będziemy długo milczeć.

Usta otwórz mi.
Spójrz jak się rozchylają.
I głaskaj mnie po głowie,
Sprawdź, jak włosy się mają.

Są długie i beztroskie,
Złap je mocniej!
Rozruszaj mnie.
Widzisz? Opada mi koszulka z ramion
Byś widział stos porządań znamion.

Udawaj, że mnie nie znasz,
Ale swobodnie.
A nasze spotkanie,
Traktujmy jak zbrodnię

Chowając się przed ludźmi
Wróćmy do domu.
Nie mów o mnie żonie,
Nie mów nikomu.

środa, 13 czerwca 2018

Nie zaczynamy zdania od "i".

I choć inni mężczyźni nie zwracają na mnie uwagi,
Przy Tobie czuję się jak gwiazda porno.

To nie zdanie. To wyraz tego, co czuję.

czwartek, 5 kwietnia 2018

Bajka

Razu pewnego się stało tak,
Że czujny jak pies, wpadł na jej szlak.
Podazal za wonią, szukał i pytał
Każdego, kto tylko dotykał chodnika.

Nikt lecz nie wiedział gdzie ona przebywa.
Ucieka, chowa się i wciąż zgrywa.

Razu pewnego się tak stało,
Że wyszedł do sklepu zakupić kakao.
Patrzy na niego pani spod lady,
Pan jakiś dziwny.. jak wygłodniały.

Wtem do kieszeni sięga i pyta,
- widziała Pani ją? Jest dość skryta...

I ona niewiedzą, gdzie tamta przebywa.
Ucieka, chowa się i wciaz zgrywa.

Się stało tak razu pewnego,
Że był na spacerze z psem i kolegą,
Nagle swym oczom nie dowierzając,
Zobaczył jak biegnie w rękach coś trzymając
Podszedł zdziwiony, spojrzał jej w oczy
Zobaczył że była z innym tej nocy,
W rękach ma bukiet, cały czerwony
I mówi, że daleko jej nie jest do żony.

Pewnego razu więc tak się stało,
Że zdjęcie na wpół się rozerwało,
Wysyglo kakao, pies też dawno znikł.
Kolega na grobie zapała mu znicz.

czwartek, 29 marca 2018

Ozdoba życia

Wystarczy dotyk.

Jak długo jeszcze?
Codzienny strach na ustach, sól na ranach.
Ktoś sypał ją na śnieg i rozsypał..
A wystarczy, że dotkniesz moje serce,
Aby znów było czerwone,
Że pocalujesz myśli,
Że podgrzejesz mi krew.

Że będziesz mnie codziennie podglądać.

Niech będzie tak jak dziś,
Rano, po południu, wieczorem.
A w każdą noc niech będzie inaczej,
Ty zmieniasz scenariusze.
Zabierz sól, nie chcę się bać,
Pozwól uwierzyć w wieczność,
Nie patrz na inne pary - to tylko nudny seks
To się nie zmieni, prawda?

sobota, 17 marca 2018

W mojej głowie

Wepchnij go do ust, bym przestała gadać.
Wepchnij je głębiej, bym zaczęła jęczeć...

Daj rękę, dziś Cię pokieruję,
Masuj mnie swym ciałem - to mnie stymuluje.
Czuje już Twój zapach, powoli wariuję,
Nie wstydź się, że chcesz - to w niczym nie ujmuje.
Wyrabiaj moje ciało, gnieć je, uderzaj,
Wiąż, gryź, liż, daj i zabieraj.
Ja się nie wstydzę, ja chcę od nowa,
Zajmij się mną tak, jak chce moja głowa.

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Kiedy pytają mnie....

Kiedy spytasz mnie czym jest życie, odpowiem:

Przepustką do śmierć,
Śmiechem do łez,
Płaczem do uśmiechu,
Rosą na trawie, żywicą na drzewie,
Siekierą w powietrzu.
Życie jest w nieustannej ciąży z czlowiekiem - rodzi ludzi.
Życie jest balonem gumy, w której jest tlen - czasem różowy,
Jest drogą mleczną bez laktozy,
Korowodem słońc i księżyców,
Zasłanym łożem miłości i nienawiści, pragnieniem łyka hydroksyzyny, gdy nadchodzi najgorsze,
Kursywą w procencie alkoholu,
Wròblem siedzącym na drzewie.

A tak naprawdę - nieskonczonoscią ubraną w kres.


niedziela, 28 stycznia 2018

Wyrodna matka

Sklejone włosy, długie włosy.
Oplotłe, szorstkie
Zachrypnięte, kobiece, ciężkie głosy,
Wzburzone myśli. Jak fale morskie.

Płacz tkliwy, rozżalony, jakby tłuk szyb,
Ona stoi i czesze włosy wiatrem
One wymagają opieki, ktoś znikł
Jak zimny powiew smogu latem.

Nie nakarmi, nie ubierze, nie da nic od siebie.
Zdruzgotana fascynacją siebie samej.
Kładzie głowę swą co wieczór na bezchmurnym niebie
Matka natura - na głowie ma krwawy wianek.