czwartek, 5 kwietnia 2018

Bajka

Razu pewnego się stało tak,
Że czujny jak pies, wpadł na jej szlak.
Podazal za wonią, szukał i pytał
Każdego, kto tylko dotykał chodnika.

Nikt lecz nie wiedział gdzie ona przebywa.
Ucieka, chowa się i wciąż zgrywa.

Razu pewnego się tak stało,
Że wyszedł do sklepu zakupić kakao.
Patrzy na niego pani spod lady,
Pan jakiś dziwny.. jak wygłodniały.

Wtem do kieszeni sięga i pyta,
- widziała Pani ją? Jest dość skryta...

I ona niewiedzą, gdzie tamta przebywa.
Ucieka, chowa się i wciaz zgrywa.

Się stało tak razu pewnego,
Że był na spacerze z psem i kolegą,
Nagle swym oczom nie dowierzając,
Zobaczył jak biegnie w rękach coś trzymając
Podszedł zdziwiony, spojrzał jej w oczy
Zobaczył że była z innym tej nocy,
W rękach ma bukiet, cały czerwony
I mówi, że daleko jej nie jest do żony.

Pewnego razu więc tak się stało,
Że zdjęcie na wpół się rozerwało,
Wysyglo kakao, pies też dawno znikł.
Kolega na grobie zapała mu znicz.

czwartek, 29 marca 2018

Ozdoba życia

Wystarczy dotyk.

Jak długo jeszcze?
Codzienny strach na ustach, sól na ranach.
Ktoś sypał ją na śnieg i rozsypał..
A wystarczy, że dotkniesz moje serce,
Aby znów było czerwone,
Że pocalujesz myśli,
Że podgrzejesz mi krew.

Że będziesz mnie codziennie podglądać.

Niech będzie tak jak dziś,
Rano, po południu, wieczorem.
A w każdą noc niech będzie inaczej,
Ty zmieniasz scenariusze.
Zabierz sól, nie chcę się bać,
Pozwól uwierzyć w wieczność,
Nie patrz na inne pary - to tylko nudny seks
To się nie zmieni, prawda?

sobota, 17 marca 2018

W mojej głowie

Wepchnij go do ust, bym przestała gadać.
Wepchnij je głębiej, bym zaczęła jęczeć...

Daj rękę, dziś Cię pokieruję,
Masuj mnie swym ciałem - to mnie stymuluje.
Czuje już Twój zapach, powoli wariuję,
Nie wstydź się, że chcesz - to w niczym nie ujmuje.
Wyrabiaj moje ciało, gnieć je, uderzaj,
Wiąż, gryź, liż, daj i zabieraj.
Ja się nie wstydzę, ja chcę od nowa,
Zajmij się mną tak, jak chce moja głowa.

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Kiedy pytają mnie....

Kiedy spytasz mnie czym jest życie, odpowiem:

Przepustką do śmierć,
Śmiechem do łez,
Płaczem do uśmiechu,
Rosą na trawie, żywicą na drzewie,
Siekierą w powietrzu.
Życie jest w nieustannej ciąży z czlowiekiem - rodzi ludzi.
Życie jest balonem gumy, w której jest tlen - czasem różowy,
Jest drogą mleczną bez laktozy,
Korowodem słońc i księżyców,
Zasłanym łożem miłości i nienawiści, pragnieniem łyka hydroksyzyny, gdy nadchodzi najgorsze,
Kursywą w procencie alkoholu,
Wròblem siedzącym na drzewie.

A tak naprawdę - nieskonczonoscią ubraną w kres.


niedziela, 28 stycznia 2018

Wyrodna matka

Sklejone włosy, długie włosy.
Oplotłe, szorstkie
Zachrypnięte, kobiece, ciężkie głosy,
Wzburzone myśli. Jak fale morskie.

Płacz tkliwy, rozżalony, jakby tłuk szyb,
Ona stoi i czesze włosy wiatrem
One wymagają opieki, ktoś znikł
Jak zimny powiew smogu latem.

Nie nakarmi, nie ubierze, nie da nic od siebie.
Zdruzgotana fascynacją siebie samej.
Kładzie głowę swą co wieczór na bezchmurnym niebie
Matka natura - na głowie ma krwawy wianek.

czwartek, 26 października 2017

Rozmowa

- martwię się.
- czym?
- że będę kiedyś martwy...
- umartwiasz się więc codziennie po kawałku i zbliżasz ku temu.
- więc mógłbym żyć dłużej?
- mógłbyś. Umartwianie siebie to samobójstwo.

środa, 27 września 2017

Parametry

Igła.
Kroplówka z porcją snów.
Ciężkie powieki, na których kilogramy piór układają swoje życie.
Dalsze leczenie to dotyk.
Zakrwawione usta, popękane od walki.
Opatrunek zmieniany pod narkozą,
Która wprowadzała w stan skrzywienia.
Przeżyłam.
Przeżyłam.